Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Baraszka

Wielu mężczyzn ma przekonanie, że kobiety zgubiły swoją kobiecość. Włożyły ją gdzieś pomiędzy pracą od poniedziałku do piątku i gotowaniem rzeczy tylko z torebki, a później o niej zapomniały, bo wyszły z mieszkania jak Audrey Hepburn – z silnym zamiarem bycia damą, ale wróciły do niego jak Courtney Love – z rozmazanym makijażem, butami w ręce i zdecydowanie za dużą ilością wódki w żołądku. Niestety bliżej temu do Warsaw Shore, niż do bycia ikoną stylu.

Tylko podstawowe pytanie brzmi: Dla kogo mają być Audrey Hepburn i dla kogo mają pielęgnować swoją kobiecość? Czy dla Marka, który rozparty w kawiarnianym ogródku chwali się, że zdradził swoją Krystynę już pięć razy, czy może założyć sukienkę dla Grześka, który o stylu słyszał, ale raczej nie w chwili kiedy zakładał wściekle pomarańczową koszulkę polo do spranych dżinsów.

Nie chodzi o to, że wszyscy mężczyźni są źli, bo nie są. Tak, jak większość ludzi mimo mediów straszących morderstwami jest w porządku, uśmiecha się i potrafi powiedzieć: „Dziękuję”, tak samo większość facetów jest ok.

Nie chodzi też o to, że kobiety są idealne bo nie są. Mają mnóstwo wad. W połowie zawdzięczają je swojemu wychowaniu, co zwykle oznacza, że usłyszały:
- od mamy: „Facetom chodzi o jedno”
- od babci: „Ty się wnuczko szanuj”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „Traktuj cipkę jak świętego Graala”
- od ciotki: „Na mężczyznach nie można polegać”
- a od siostry: „Jak mu zależy to się postara” i nieważne, że w przypadku wystąpienia kombosa w postaci męska duma+kobiecy foch, potencjalna miłość życia rozpływa się w powietrzu, jak tytoniowy dym.

Chodzi o to, że za drugą połowę najbardziej znienawidzonych kobiecych zachowań, winę ponoszą sami faceci, którzy zachowują się tak, jakby postanowili w pełni potwierdzić negatywny stereotyp o swojej płci. Jeśli więc dziwisz się, że kobiety uważają facetów za bandę frustratów, patologicznych kłamców i rozgotowanych kluch, i jeśli irytuje cię, że często jesteś wrzucany z nimi do jednego worka, to ładnie za to podziękuj tym nielicznym facetom, przez których ocenia się całą płeć, na tej samej zasadzie, z powodu której Polaków uważa się za złodziejów i pijaków.

W szczególności podziękuj mężczyznom, w których słowach i gestach widać dzieciaków, których stać było tylko na to, żeby pociągnąć koleżankę za włosy, ale nie na to, żeby powiedzieć: „Podobasz mi się”. Teraz są dorośli, stoją w grupie i tonami wytrawnych znawców mówią: „Tamta dupa ma słabe nogi, ale i tak bym ruchał.” Żadna kobieta nie marzy o niczym więcej, niż być traktowaną w taki sposób. Mniejsza o twarz, imię, studia, pracę – ona jest tylko „dupą” i jeśli nawet nią dla ciebie jest, to naprawdę nie musi o tym wiedzieć.

Facetom, którzy będąc w związkach cały czas flirtują z innymi laskami, „żeby nie wyjść z formy” i tym, którzy dla seksu kłamali, że marzą o związku, a ona jest idealna. Nie dlatego, że tak myśleli, ale dlatego, że nie mogli uwierzyć w to, że jakakolwiek dziewczyna mogłaby z nimi pójść do łóżka gdyby powiedzieli, że lubią ją i lubią spędzać z nią czas, ale nie szukają nikogo na stale.

Tym facetom, którzy żartują sobie, że miejsce kobiety jest w kuchni i na łańcuchu nie widząc, że każde słowo ocieka cebulą, a im wyrastają mentalne, januszowe wąsy.

Mentalnym nastolatkom, którzy marzą o uległych, miłych i słodkich dziewczynach, ale w piątkowy wieczór pomiędzy wbijaniem szóstki do łuzy, a łykiem whisky mówią, że jednak Magda to jest za miła i wolą Jadwigę. Zwłaszcza jeśli Jadwiga nimi pomiata, a oni wciąż na nią czekają, dzięki czemu wpisują się perfekcyjnie w syndrom madonny i ladacznicy.

Facetom, którzy dla seksu zapominają o słowie „godność”, a wizja cipki sprawia, że nie wymagają od kobiety niczego poza wyglądaniem, bo i tak chcą sprowadzić ją tylko do kreski postawionej na ścianie, nawet jeśli jest to związane z żebraniem i zachowywaniem się jak postać z kreskówki – ta ze strzelającymi oczami i żuchwą opadającą na ziemię.

Każdemu, który najpierw powiedział: „Zdążę wyjąć przed końcem”, a kilka miesięcy później oznajmił: „Twój dzieciak – twój problem”, zamiast sypiać z kobietami, z którymi posiadanie dziecka w złym momencie może nie jest powodem do skakania z radości, ale na pewno też nie jest powodem do zamieniania się w Magika.

Oraz tym, którzy nie ogarnęli, że to co się dzieje pomiędzy ludźmi w relacji nie dezaktualizuje się w chwili rozstania i nie rozpływa się w powietrzu, ale też wpływa na przyszłe oceny, postawy i przekonania kobiet. To kwestia kultury. Jeśli wchodzisz do czyjegoś mieszkania, to nie zostawiasz po sobie śmieci – dlaczego masz więc to robić wchodząc do czyjegoś życia? Zwłaszcza w sytuacji, kiedy jest możliwe tyle satysfakcjonujących dla obu stron związków, żeby nie chcieć angażować się w te, po których ktoś poczuje się zdeptany.

W relacjach damsko-męskich jest tylko jedna zasada: „Bądź mężczyzną, wobec którego kobiety zachowują się dobrze”. Ta sama kobieta wobec jednego faceta będzie suką, a wobec drugiego esencją kobiecości. Kobiety starają się, jeśli mają dla kogo. Flirtują jeśli mają z kim i zakładają dopasowany dół do góry bielizny, jeśli widzą, że to ma sens.

Tylko że jak większość zasad, ta też działa w obie strony i o tym warto pamiętać w świecie, w którym częściej równa się w dół, niż w górę i w którym widać już równie niewiele księżniczek, co książąt.

— volantification
Reposted fromacetylocoa acetylocoa

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl